Postanowilam uporac sie z wzorem serwetki umieszczonej na okladce ostatniego numeru " DianaRobotki" .Rozgryzlam tajemnice dziwnego schematu, wykonalam juz pierwsza wystajaca gwiazdke zewnetrzna i co? Stwierdzilam, ze z czerwono-zlotej nitki guzik widac , kompletnie nawet gwiazdki sie nie dostrzega i wykonanie kolejnych pieciu nie ma sensu. Kolezanka swiezo przybyla na dyzur ujrzawszy, co dziergam-a raczej pruje ( gdyz zaczelam pruc gwiazdke do golej ,szesciokatnej serwetki)-krzyknela :" moge ja dostac dla mojej mamy??" Zachwycona chwycila i juz nie oddala ;-)
A ja sie ciesze, ze sprawilam komus radosc, bo calkowicie nie mialam pomyslu, co z nia zrobic! ;-)
Przyznacie, ze przez ten melanz kolorystyczny calkowicie zaginal bazowy wzor,a byl tak ladny! Widac go dopiero bylo na zdjeciu z lampa, na bialym tle opakowania po pizzy ;-)
w takiej wlasnie szesciokatnej postaci, bez kompletnych gwiazdek ( widac dopiero ich fragmenty we wzorze ) powedrowala do nowej wlascicielki ;-)



















