HEj:) 2 i 3 listopada poszalałam:) W ramach zlotu
Kwiatu Dolnośląskiego uczestniczylam aż w pięciu warsztatach i udało mi się uszyc pierwsza w zyciu patchworkowa gwiazdę-oczywiście pozostawiajaca wiele do zyczenia, ale że to było moje trzecie w zyciu zetkniecie z maszyną do szycia, to nawet, nawet....
podkładkę śniadaniową techniką quiltingu- pozostało tylko podwinac lamówkę:)-
tutaj odprawilam totalna wolna amerykanke i poszłam bo bandzie bez centymetra, gdyz nie dało się z tego skrawka materiału w koty wykroic czterech takich samych prostokątów:)
pomagała mi dzielnie Calista i podtrzymywałą mnie na duchu w walce z niesfornymi kawałkami materiału;)- dzięki, Kochana!!!
w niedziele za to uszyłam torbę na zakupy zapinaną w kostkę;)- i to mi wyszło!:)
nie wiem, dlaczego pionowe zdjecie wstawia mi się poziomo, wymiekam, wybaczcie!
a ostatnim dziełem u
Stefci był pokrowiec na maszynę, który dokańczałam wraz z moimi kociskami w domu;)
Stefciu- goraco Ci dziękuję za cudowną atmosferę,masę śmiechu i cierpliwośc!!!!
W międzyczasie nauczyłam się również nowej techniki Iris Folding u
Dobrosławy i się zauroczyłam cudeńkami, które można stworzyc za jej pomocą;))))
bardzo, bardzo gorąco dziękuję, Dosiu za wspaniałe zajęcia i mnóstwo dobrej energii jednocześnie gratulując pierwszych w życiu, ultraudanych zajęc!!!!
Podsumowując- było bosko!!!!!!
Dziękuję Wam Wszystkim ,którzy wraz ze mną się bawiliście!!!!!- i oczywiście Organizatorkom!!!! BRAWO!