Witajcie Kochani :)
zaniedbalam się okrutnie, wszystko przez zwariowane dwa miesiące, w ktorych non stop zylam na walizkach ,w miedzyczasie pracujac i znowu wypadając z domu daleko, daleko :) Nie znaczy to ,ze nic nie robilam w tymże czasie, oj nie! Zawitałam do Londynu, Barcelony, Pragi, na Opolszczyznę, kilkakrotnie gościlam na KTW obserwując historyczne zdarzenia dla tego lotniska, jak przylot trzech samolotów szerokopokładowych i wizyta Airbusa A321 w barwach WizzAir witanego salutem wodnym. Dane mi tez bylo zobaczyc lądowanie największego samolotu na świecie na lotnisku w Pradze, mianowicie transportowca AN-225 zwanego czule "Mrija " .Bogato się działo , ciągle w podrózy, a w podrózy najlepsze jest szydełko i dzierganie, czego efektem są poniższe różnokolorowe serwetki. Kolorowe- tak! Cos ostatnio mnie wzięło na kolor, pożegnałam się chwilowo z bielą i kremem, może to tęsknota za latem i wiosną to spowodowała??? Obecnie hefce twardo slownik kotów usilując dokonczyc nieszczesną fuksję. Niebawem pokażę ;)
Pozdrawiam dyżurowo i do następnego ,hafciarskiego tym razem wpisu- może dzisiaj cos dohefce ;)
sobota, 4 czerwca 2016
wtorek, 22 marca 2016
paryski pojemnik na pieczywo ;-)
Hej, hej ;-)
pokazuję WAm dzisiaj swoje styczniowe dzieło uszyte na warsztatach Kwiatu Dolnośląskiego prowadzonych przed niezastąpioną Stefcię ;-) Jest to mianowicie całkiem łatwa konstrukcja, której mój tępy umysł krawiecki podołał i zdołał ją wykonać . Zatem- kilka fotek owej konstrukcji!
przyznaję się bez bicia, że nie wiem, kiedy znowu zasiądę do maszyny.... zaczęłam jeszcze sweter z brązowego melanżu oraz nadal męczę się z fuksją ....
Pozdrawiam Was serdecznie!!!
zagoniony maurycjusz
pokazuję WAm dzisiaj swoje styczniowe dzieło uszyte na warsztatach Kwiatu Dolnośląskiego prowadzonych przed niezastąpioną Stefcię ;-) Jest to mianowicie całkiem łatwa konstrukcja, której mój tępy umysł krawiecki podołał i zdołał ją wykonać . Zatem- kilka fotek owej konstrukcji!
przyznaję się bez bicia, że nie wiem, kiedy znowu zasiądę do maszyny.... zaczęłam jeszcze sweter z brązowego melanżu oraz nadal męczę się z fuksją ....
Pozdrawiam Was serdecznie!!!
zagoniony maurycjusz
środa, 16 marca 2016
Dortmundowa jednodniówka ;-)
Kochani Moi- widząc, z jakim zainteresowaniem spotkał się mój kanadyjski post postanowiłam wrzucić na bloga dodatkową kategorię, mianowicie wpisy o swoich dość licznych podróżach. Z racji tego, że jestem raczej niespokojną duszą i trudno mi usiedzieć na miejscu, każdą wolną chwilę wykorzystuję na poznawanie świata. Do tego dochodzi miłośc do awiacji i gotowa podróż!
12 marca zaliczyłam swój 55 już w życiu lot samolotem podczas kolejnej, zwariowanej wyprawy jednodniowej w towarzystwie pyrzowickich AVGeeków ;-) Trafily nam się przeloty w obie strony Airbusem Wizzair w nowym malowaniu , co już stanowiło dla nas niebywałe szczęście!
Zatem- startujemy z relacją - wylot o :6:05 z Katowic, powrót o 18:50, całkiem dużo czasu, aby co nieco zobaczyć .
NA lotnisku w Dortmundzie przywitala nas swoista reklama :
w tle kościół sw. Rajnolda
wszędzie napotykaliśmy jednorożce- postawione w ramach akcji artystycznej w 2005 roku, potem się rozplenily i są już wszędzie, stały się symbolem miasta.
dorosłe dzieci lubią się bawic na huśtawce na Kampstrasse ;-)
fragment mocno zniszczonej w czasie wojny starówki- widoczna nawa głowna kościoła mariackiego
dla kontrastu- wieża telewizyjna Florianturm w Westfalenpark
w którym to parku już zawitała wiosna ;-)
oczywiście wjazd na szczyt był obowiązkiem - w tle widoczny stadion Borussi
trzeba się było pobawić i spróbować wprowadzić pileczke do środka labiryntu
park obfituje w liczne ciekawe rzeźby :
w mieście aż roi się od gadżetów BVB - to wręcz kultowy klub i legenda tego miasta
po powrocie do śródmieścia powłóczyliśmy się co nieco po sklepach i zjedliśmy bratwursty na jarmarku wielkanocnym na Hansaplatz
Wszystko co dobre to się szybko kończy i na lotnisku już załapaliśmy się po odprawie na widok naszego samolociku podczas kołowania
pamiątkowa fotka całej ekipy na płycie lotniska w Dortmundzie
i dowód na to, dlaczego kocham latać ;-)
Wrócę tu na pewno, bo wykryłam zabytkową koksownię udostępnioną do zwiedzania, a że kocham zabytki techniki, to nie odpuszczę !!!
12 marca zaliczyłam swój 55 już w życiu lot samolotem podczas kolejnej, zwariowanej wyprawy jednodniowej w towarzystwie pyrzowickich AVGeeków ;-) Trafily nam się przeloty w obie strony Airbusem Wizzair w nowym malowaniu , co już stanowiło dla nas niebywałe szczęście!
Zatem- startujemy z relacją - wylot o :6:05 z Katowic, powrót o 18:50, całkiem dużo czasu, aby co nieco zobaczyć .
NA lotnisku w Dortmundzie przywitala nas swoista reklama :
w tle kościół sw. Rajnolda
wszędzie napotykaliśmy jednorożce- postawione w ramach akcji artystycznej w 2005 roku, potem się rozplenily i są już wszędzie, stały się symbolem miasta.
dorosłe dzieci lubią się bawic na huśtawce na Kampstrasse ;-)
fragment mocno zniszczonej w czasie wojny starówki- widoczna nawa głowna kościoła mariackiego
dla kontrastu- wieża telewizyjna Florianturm w Westfalenpark
w którym to parku już zawitała wiosna ;-)
oczywiście wjazd na szczyt był obowiązkiem - w tle widoczny stadion Borussi
trzeba się było pobawić i spróbować wprowadzić pileczke do środka labiryntu
park obfituje w liczne ciekawe rzeźby :
w mieście aż roi się od gadżetów BVB - to wręcz kultowy klub i legenda tego miasta
widoki z wieży potwierdzają, że jesteśmy w sercu Zagłębia Ruhry. Zakłady robią wrażenie- czyściutko, zupełnie jak nie kopalnia i elektrownia, jednak Niemcy to Niemcy...
po powrocie do śródmieścia powłóczyliśmy się co nieco po sklepach i zjedliśmy bratwursty na jarmarku wielkanocnym na Hansaplatz
Wszystko co dobre to się szybko kończy i na lotnisku już załapaliśmy się po odprawie na widok naszego samolociku podczas kołowania
pamiątkowa fotka całej ekipy na płycie lotniska w Dortmundzie
i dowód na to, dlaczego kocham latać ;-)
Wrócę tu na pewno, bo wykryłam zabytkową koksownię udostępnioną do zwiedzania, a że kocham zabytki techniki, to nie odpuszczę !!!
środa, 2 marca 2016
Baktus numer 2 ;)
Hellloooo ;-)
Zawzięłam się i postanowiłam wydziergać drugiego baktusa, tym razem dla siebie ( poprzedni padł łupem Rodzicielki ) .Kolorki z lekka inne, ale tez dosyć sympatyczne- przyznam ,ze chętnie dokonałabym zamiany z nią, gdyż róże i popiele bardziej do niej pasują ,posiada również więcej ciuszków w owych kolorach, ale..... na razie niewykonalne, twardo nosi i nie zamierza zdjąc! Rzekła radośnie: " to sobie wydziergaj kolejnego " ;-)
I masz tu babo baktusa!
Przynajmniej ten mój jest przykładny ,z wciągniętymi nitkami, jak należy ;-)
Ze specjalną dedykacją dla Agnieszki, która pragnęła obejrzeć baktusa w całości ;-)
Mam wrażenie ,ze do trzech razy sztuka i czeka mnie jeszcze kolejny szal, a jak na razie rozpoczęłam szydełkową, wiosenną serwetkę .Nie chwaląc się za mocno- jestem na ukończeniu, także niebawem Wam pokażę .
Gdzie ta wiosna?????
Zawzięłam się i postanowiłam wydziergać drugiego baktusa, tym razem dla siebie ( poprzedni padł łupem Rodzicielki ) .Kolorki z lekka inne, ale tez dosyć sympatyczne- przyznam ,ze chętnie dokonałabym zamiany z nią, gdyż róże i popiele bardziej do niej pasują ,posiada również więcej ciuszków w owych kolorach, ale..... na razie niewykonalne, twardo nosi i nie zamierza zdjąc! Rzekła radośnie: " to sobie wydziergaj kolejnego " ;-)
I masz tu babo baktusa!
Przynajmniej ten mój jest przykładny ,z wciągniętymi nitkami, jak należy ;-)
Ze specjalną dedykacją dla Agnieszki, która pragnęła obejrzeć baktusa w całości ;-)
Mam wrażenie ,ze do trzech razy sztuka i czeka mnie jeszcze kolejny szal, a jak na razie rozpoczęłam szydełkową, wiosenną serwetkę .Nie chwaląc się za mocno- jestem na ukończeniu, także niebawem Wam pokażę .
Gdzie ta wiosna?????
czwartek, 25 lutego 2016
Baktus nr 1 w trakcie tworzenia ...
Tak! podpatrzyłam tutorial w internecie, poczytałam co nieco i zaczęłam tworzenie baktusa czyli ubieranej chusty z cieniowanej angory. Cieplutki wyszedł, oczywiście zaraz został ukradziony i do dzisiaj jest noszony, upraszam się tylko o możliwość wciągnięcia nitek końcowych, bo to tak nieładnie przecież,ale nie ma takiej opcji- wezmę do ręki i nie oddam na pewno i będzie katastrofa! ;-)
Także noszony jest przez Zdobywczynię z nitkami ,a mi nie pozostało nic innego poza zdjęciami i ....rozpoczęciem kolejnego baktusa, tym razem dla siebie ;-) Mniemam, ze skończę go na niedzielnym dyżurze ;-)
Także noszony jest przez Zdobywczynię z nitkami ,a mi nie pozostało nic innego poza zdjęciami i ....rozpoczęciem kolejnego baktusa, tym razem dla siebie ;-) Mniemam, ze skończę go na niedzielnym dyżurze ;-)
czekoladowo ;-)
Witajcie po długiej przerwie!
Strasznie się opuściłam robótkowo w ostatnim czasie, ale nadrabiam powoli zaległości - czytajcie- nadrabiam kolejnego baktusa i fuksję.
Tymczasem pokażę Wam bardzo dawne dzieło, które już doczekalo się oprawy i wisi sobie w kuchni kusząc pysznymi słodyczami...Echhhh- gdybym tak umiała jesc tyle naraz, to bym wszystko skonsumowała, a tak pozostanę na jednym cukierku i po zawodach ;-) Mama jest w te klocki lepsza, zdecydowanie!
A na chwilę obecną strasznie podróżniczo się zrobiło ponownie w moim życiu- dwa tygodnie temu Poznan - poznawałam fascynujące zakątki Jeżyc z właścicielem bloga Klatkowiec.Kamienice w Polsce , a tydzień temu szalony , jednodniowy wypad z Miłośnikami Katowice Airport do Beauvais .
Efekt- brak robótek, jakichkolwiek ;-) Do tego masakra w pracy związana z obecną epidemią grypy i mamy komplecik antyrobótkowy.
Dlatego -dawne dzieło prezentuj się ! ;-)
Strasznie się opuściłam robótkowo w ostatnim czasie, ale nadrabiam powoli zaległości - czytajcie- nadrabiam kolejnego baktusa i fuksję.
Tymczasem pokażę Wam bardzo dawne dzieło, które już doczekalo się oprawy i wisi sobie w kuchni kusząc pysznymi słodyczami...Echhhh- gdybym tak umiała jesc tyle naraz, to bym wszystko skonsumowała, a tak pozostanę na jednym cukierku i po zawodach ;-) Mama jest w te klocki lepsza, zdecydowanie!
A na chwilę obecną strasznie podróżniczo się zrobiło ponownie w moim życiu- dwa tygodnie temu Poznan - poznawałam fascynujące zakątki Jeżyc z właścicielem bloga Klatkowiec.Kamienice w Polsce , a tydzień temu szalony , jednodniowy wypad z Miłośnikami Katowice Airport do Beauvais .
Efekt- brak robótek, jakichkolwiek ;-) Do tego masakra w pracy związana z obecną epidemią grypy i mamy komplecik antyrobótkowy.
Dlatego -dawne dzieło prezentuj się ! ;-)
Niestety szybka odbija, bo nie zdołałam sfotografować całości przed oprawą - wybaczycie? ;-)
wtorek, 9 lutego 2016
Zestaw hafciarski "Ruda kotka" - czyli premierowy test dla Kokardka.pl ;-)
Witajcie Drodzy Czytelnicy ;-)
Dzisiaj niespodziewanie rzecz u mnie niespotykana dotychczas, a mianowicie test zestawu hafciarskiego ;-) Pewien czas temu zachęcona wpisami na blogach robótkowych postanowiłam spróbować i wysłałam zgłoszenie z prośbą o możliwość przetestowania dowolnego zestawu do sklepu Kokardka.pl . Pełna obaw ,czy mój blog spełni wymogi nie spodziewałam się niespodzianki w postaci pozytywnego rozpatrzenia prośby i możliwości wyboru jednego z trzech zestawów zaprezentowanego przez Dystrybutora.
Nietrudno było się domyśleć, który zestaw wygra i padnie ofiarą moich rąk ;-)
Melduje posłusznie ,iż ten :
https://www.kokardka.pl/product/5134/zestaw-ruda-kotka.html
Dzisiaj niespodziewanie rzecz u mnie niespotykana dotychczas, a mianowicie test zestawu hafciarskiego ;-) Pewien czas temu zachęcona wpisami na blogach robótkowych postanowiłam spróbować i wysłałam zgłoszenie z prośbą o możliwość przetestowania dowolnego zestawu do sklepu Kokardka.pl . Pełna obaw ,czy mój blog spełni wymogi nie spodziewałam się niespodzianki w postaci pozytywnego rozpatrzenia prośby i możliwości wyboru jednego z trzech zestawów zaprezentowanego przez Dystrybutora.
Nietrudno było się domyśleć, który zestaw wygra i padnie ofiarą moich rąk ;-)
Melduje posłusznie ,iż ten :
https://www.kokardka.pl/product/5134/zestaw-ruda-kotka.html
Zestaw dotarł do mnie bez szwanku, w niezniszczonym opakowaniu. Cena katalogowa wynosi 19,90 złotych i już podglądamy, co za tą cenę sklep oferuje ;-)
Pierwszy plus- zestaw zawiera gotową ramkę, a tym bardziej plus, że jest ona kwadratowa ,dopasowana stosownie do motywu. Dlaczego plus? Ano dlatego, iż na polskim rynku dostać gotowe, kwadratowe ramki to nie lada wyzwanie, szczególnie tego rozmiaru, a tak mamy ułatwione zadanie. Biała ramka akurat bardzo mi pasowała stylistycznie i klimatycznie do radosnego haftu ;-)
Drugi plus- ładnie posortowane nitki mulin, oznaczone stosownymi do schematu numerami kolorów, również opisane przy schemacie kotka symbole kolorów mulin na wszelki wypadek, ilość nitek wystarcza chyba smialo na dwa obrazki ;-)
Trzeci plus- dużego wymiaru schemat, nie trzeba używać lupy. Dla poczatkujących szczegółowo obrazkowo pokazana istota haftu krzyżykowego czyli z czym to się je ;-) -czytaj- jak wykonać cross stitch i back stitch ;-) Opis wielojęzyczny, co tez ma swoje zalety, bo w końcu nie tylko w Polsce będzie to sprzedawane.
Czwarty plus- firma nie szczędzi na materiale, stąd tez brak stresu, że przy jakiejś drobnej pomyłce w wyliczeniu nie wystarczy nam kanwy.
Pora przejść do minusów.
Pierwszy minus- brak rozrysowanej podziałki na schemacie i środka wzoru. Doświadczeni miłośnicy haftu krzyżykowego poradzą sobie doskonale, ale początkujących może to nieco zniechęcić. Wystarczyłoby tylko wytłuścić co dziesiątą linię i delikatnym symbolem-- choćby gwiazdką zaznaczyć środek wzoru- wtedy wszystko staje się łatwiejsze ;-)
Na moim zdjęciu widać takowy czyn ułatwiający, którego dokonałam sama czyli wyrysowałam sobie skalę geometryczną co dziesięć kratek i zaznaczyłam wyliczony środek.
Drugi minus - nie wiem dlaczego, ale jakoś wyjęłam schemat już wymiętoszony na zgięciach i przetarty- niektóre symbole stały się przez to mniej czytelne, ale możliwe do rozgryzienia. Ot, taka kwestia estetyczna .
Trzeci, mini- mini minus- to już naprawdę mini- ale przydałby się jeszcze do wyboru drugi kolor ramki, na przykład brązowy. Mi akurat biały bardzo odpowiadał ,ale może część klientów preferowałaby jednak ciemniejszy kolor . W końcu gusta są różne ;-)
Czwarta uwaga- ( już nie minus ) - do zestawu dołączono tępą igłę- jak zresztą do większości dostępnych na świecie zestawów. Tu akurat domyślam się, że chodzi o względy bezpieczeństwa, ale jednak do wykonania backstitch'ów zdecydowanie wchodzi w grę igła tradycyjna, ostra. Generalnie haftuję zawsze ostą igłą, nawet krzyżyki, a backstitche to już musowo, bo przebijanie się przez ilości nieskończonych nitek mulin,aby wyglądało to estetycznie tępą igła to z lekka męczarnia.
Reasumując i dodając kolejny pozytyw ;-)
Motyw kotki haftuje się szybko, bez utrudnień, można śmiało podołać temu zadaniu w jeden dzień ;-) Polecam dla początkujących, chociaż odrobina opieki kogoś doświadczonego się przyda ( vide schemat bez podziałki ) . Polecam również dla zaawansowanych jako świetny przerywnik podczas haftowania dużych projektów- sama przy nim odpoczęłam i radosna ,zalotna kotka cieszy teraz moje oczy ;-) ;-) ;-)
Dziękuję gorąco firmie Kokardka.pl za zaufanie i możliwość przetestowania tego zestawu ;-) Mam nadzieję, że moja recenzja okaże się dla Was przydatna -zarówno dla Sponsora jak i dla Was, Czytelników ;-)
A jako że kotka nie może być samotna, to w planach siłą rzeczy jest do wyhaftowania kocurek i myszka z tej samej serii ;-) Pozostaje zrobić zakupy!
Pozdrawiam kocio!!! ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























